wtorek, 8 listopada 2011

sen o Warszawie

już nuciłam sobie piękne piosnki o warszawie już planowałam trasy , miejsca do odwiedzenia ba nawet mapę linii autobusowych przestudiowałam i co? i dupa blada. miało być tak pięknie  a wyszło jak zawsze. koleżanki się rozmyśliły wyjazdu nie będzie :( mam wrażenie że to czy wyjazd się odbędzie jest odwrotnie proporcjonalne do tego ile czasu włożę w przygotowania... zawsze jak naprawdę się postaram zorganizować wszystko na tip top, to  sie robi wielka dupa z tego, oświadczam więc światu uroczyście ze to był ostatni raz kiedy przyłożyłam moją planującą rękę do czegoś co będę miała nadzieję że się uda. mam dość tego że nikt nie szanuje mojego czasu i starań zbyt wiele razy zdarzyły sie rozczarowania

poniedziałek, 31 października 2011

blokada

Czemu nie potrafimy mówić sobie w oczy co nam w duszy gra? Przecież człowiek drugi skoro jest człowiekiem bliskim zniósł by wszystko co mamy mu do powiedzenia. Czasami staje przed powiedzeniem komuś że tęsknie , że bym chciała się z kimś spotkać, że nie moge spać myśląc o tym że mi gdzieś znika za horyzontem. Chciałabym i boje sie . Pytanie tylko czego. Na sama myśl o takich wyznaniach staje w gardle gula. Może to strach przed odpowiedzią "a mi już nie zależy" albo przed "a ja już cie nie chce" nie wiem, ale męczą mnie te komunikaty co się kumulują w głowie a nie chcą przejść przez gardło. Kiedyś mnie uduszą.

poniedziałek, 24 października 2011

ps. kocham cie

Kto powie że ten film jest rzewny i że to tanie granie na emocjach... no cóż będzie miał racje. Nie ma co ukrywać, że to tanie romansidło choć pewnie film wysoko budżetowy Wiem to ale co z tego jak za każdym razem przez połowę filmu wyje co i tak jest sukcesem bo za pierwszym razem wyłam przez cały. Film pokazuje jak można się pięknie pożegnać zamiast znikać bez śladu, jak powinno się odchodzić. Tylko czemu takie rzeczy to tylko w bajkach ....

środa, 19 października 2011

Dziad to jest tylko dziad

tymi słowami moja babcia zawsze komentuje jakiekolwiek sprawy babsko-męskie i jakoś tak mi sie to w głowę wryło że wszystko kobiety tak myślą. Mimo, że juz wcześniej były przesłanki że może być inaczej jakoś nie dopuszczałam tej myśli do siebie. Do niedawna> wtedy to moja najbliższa przyjaciółka napisała mi że mnie unika. Unika mnie celowo. Z żalu o to że kontaktuję się z jej hmm powiedzmy przyjacielem / byłym przyjacielem - cytując fejsbukowe opisy związków- to skomplikowane. I wtedy żal mi serce scisnął i zrobiło mi sie bardzo smutno że taka głupota jak dopisanie komentarza na jego blogu powoduje że któś dla mnei mega ważny odwraca się plecami i milczy. Już nie mówiąc o tym że wystarczył jeden sygnał że ona sobie tego nie życzy, jeden mały znak że to boli i nie byłoby sprawy. Ale nie lepiej po prostu zniknać na chwile. I pomyśleć że to robi ktoś kto wie o mojej obsesji znikających ludzi. To prawda że najbardziej rania ci na ktorych nam najbardziej zależy.

Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem...

niedziela, 16 października 2011

Z życia sztygara

Życie potrafi jednak człowieka zaskoczyć. Wstaje rano sprawdzam maile a tam tajemniczy list o tytule podanie. Jako że szukam obecnie nowej posady to myśląc że to może jakiś dokument od nowego pracodawcy, potencjalnego pracodawcy klikam czym prędzej. Jakież było moje zdziwienie kiedy sie okazało że to podanie o przyjęcie do pracy na kopalni. O mój ty smutku skąd ten nieszczęsny, piszący podania z błędami, student miał mój email to ja nie wiem . Pozostaje mieć nadzieje że to nie wynik jakiegoś głupiego żartu i teraz nie będę dostawać tony maili od przyszłych niedoszłych górników. Uśmiałam się trochę, trochę zaniepokoiłam zobaczymy co będzie dalej :)
Z zaskoczeń równie zabawnych: wczoraj wchodzę na uczelnie a tam pan szatniarz ma włączony magnetofonik z którego na cały hol rozlega sie przyjemna aczkolwiek z lekka nie pasująca do okoliczności piosnka płonie ognisko w lesie:) od razu człowiekowi sie humor poprawia jak słyszy taką letnią obozową pioseneczke.
Zaskoczeniem były też ćwiczenia z bardzo groźnym panem matematykiem , który ni stąd ni z owąd rzucił tekstem: Pamiętajcie Państwo, że każdy algorytm musi mieć zabezpieczenie na idiotę. Rozwalił mnie tym tekstem dokumentnie. 
I z tym optymistycznym nastrojem wchodzę w nowy tydzień oby był dobry :)

piątek, 30 września 2011

Boże odpuść mi

Są takie dni że człowiek wstaje i już wie że to będzie dzień w którym się nie wygrywa. Kiedy masz  ochotę stanąć i wrzeszczeć: Boże daj mi spokój, albo świecie odwal sie i pozwól mi spać. Ja mam dzisiaj taki dzień. Zaczęło się od tego że system w kompie sie zbiesił i za cholerę nie chciał sie odwiesić , ale to jeszcze przyjęłam z dość dużym spokojem w końcu zdarza sie tak czasem, później Dziecko wysmarowało cały fotel pasztetem powrzeszczałam jak nienormalna i już wiedziała że coś dzisiaj jest nie bardzo, do tego doszły zgubione klucze od domu, ulubiona spódnica z wielką plama po czymś co wygląda jak lakier albo coś innego z kategorii niespieralnych. Drobiazgi ale jednak ich kumulacja powoduje że mam ochotę stanąć na środku wsi i wrzeszczeć na całe gardło : Wypierdalać wszyscy. a to że telefon od potencjalnych pracodawców nadal nie się nie odzywa wcale nie poprawia sprawy.

wtorek, 27 września 2011

Alternatywne rzeczywistości

"Miałem sen piękny sen" tymi słowami kiedyś brat doprowadzał mnie do szału powtarzając je przez kilka godzin w kółko. Dzisiaj ja mogę zacytować słynne słowa " i had a dream". Mój sen jednak do najpiekniejszych nie należał ale był na tyle ciekawy że sobie go tutaj zapiszę żeby zapamiętać.
Śniło mi się że znowu miałam 18 lat ( marzenia ściętej trzydziestoletniej głowy), ba nie byłam ani zamężna ani dzieciata, jak wyżej w nawiasie.
I w tym śnie trafiłam  do domu moich dziadków, nie wiele się tam wprawdzie zmieniło przez te kilkanaście lat ale jedna rzecz zupełnie nie zgadzała się z rzeczywistością - była tam dziadek. Dziwne było go znowu spotkać po tylu latach. Co dziwniejsze była tam ze mną Gwiazdeczka, której przecież mając 18 lat nie znałam.  Co gorsza a może co ciekawsze babcia Janka wystarczy że spojrzała i już wiedziała że z gwiazdką to nie jest taka niewinna znajomość. Ale mnie zbeształa za to że się z żonatymi facetami zadaje. Awantura była na 100 fajerek. Aż drzwiami trzeba było trzasnąć i opuścić tą miła dziadkową przystań. Dalej śnił mi się spacer po skrzypiącym śniegu w moich ukochanych wilczkach co je rok temu kupiłam a mając lat 18 mogłabym sobie jedynie o nich pomarzyć. W śnie gdzieś tam Helisa sie pojawiła co niby z nią do liceum chodziłam i z angielskiego uciekałam żeby na koncert innego miłego sercu pana uciekać co mi śpiewał piosenki Pink Floydów śpiewał., których w tej rzeczywistości nie lubię wcale.
Pytanie z jakiej paki mózg funduje nam takie jazdy? i czy to bardziej powinno się w ramach psychiatrii rozpatrywać czy fizyki innych wymiarów? Może jednak można by w inny wymiar skoczyć jak w serialu Sliders? Chociaż czy warto ryzykować podróż w nieznane?

poniedziałek, 19 września 2011

Człowiek człowiekowi wilkiem

Nie dalej niż wczoraj byłam w Urzędzie Pracy, nie nie łudzę się, że jakąkolwiek pracę tam można znaleźć- chciałam zapisać się na szkolenie, ale i to jak się okazało jest nierealne. Ale nie o tym chciałam napisać. Zgodnie z obowiązującymi godzinami przyjęć interesantów panie urzędniczki mają 15 minut przerwy od 10.00 do 10.15. Nie wyobrażacie sobie, jakie piekło rozpętało się, kiedy minęła 10.15 a przerwa trwała. Trwała dokładnie jeszcze trzy minuty, bo później tłum ruszył. Zaczęły się okrzyki o głupich krowach nierobach i takich tam aż w końcu tłum sam się do obsługi wprosił wkraczając do sali obsługi nieproszonym z wyżej wymienionymi okrzykami na ustach. Jednym słowem cyrk na kółkach.
Dalej wcale nie było lepiej siedząc na dworcu PKS przez przypadek usłyszałam rozmowę jednej pani z drugą panią, ta pierwsza prosiła koleżankę, żeby ta wysłała sms do przyszłego pracodawcy pierwszej. W tej wiadomości miała podszyć się pod jej kontr kandydatkę i napisać, że tamta rezygnuje z rekrutacji. Pierwsza pani mówiła to z takim szerokim uśmiechem i wyrazem twarzy "o jaka jestem sprytna”, że mnie zamurowało.
To był szczyt chamstwa i w ogóle coś, co się w głowie nie mieści jak tak można, gdzie uczciwość, gdzie honor, w jakim kierunku idzie to społeczeństwo nawet nie chce myśleć.

wtorek, 13 września 2011

To ostatnia niedziela, jutro się rozstaniemy...

Czemu tak trudno powiedzieć koniec? brak odwagi czy dojrzałości emocjonalnej? niektóre znajomości powinnam już dawno zamknąć i zostawić za sobą, nie potrafię nawet jeśli ktoś mnie skrzywdzi to dalej brnę w to nie patrząc jakie "kuku" sama sobie robię. czasami sobie myślę że wolałabym być taką żyletą co pomiata wszystkimi co nie dorastają jej do pięt,  rozkochuje i porzuca jeśli tylko ktoś nie spełnia oczekiwań. porzuciłam raz , mało elegancko przyznaję, do dziś mam wyrzuty sumienia że tak to rozegrałam. mam nawet numer tego mojego dawnego Rumianka może kiedyś odważę się zadzwonić i przeprosić? tylko po co pytanie : czy warto rozdrapywać stare rany.

poniedziałek, 12 września 2011

gdzie oni są?

Czasami budząc sie rano już wiesz że ten dzień nie będzie należał do najbardziej udanych. Co więcej będzie po prostu z dupy. Tak też było z dniem wczorajszym. Obudził mnie sen w którym goniła mnie szalona bibliotekara trzymająca w ręku mandat na 500 zł za nie oddane książki których nie wypożyczyłam . Ostatnimi czasy nie korzystam z takich przybytków jak biblioteki bo wszystkie książki które mam ochotę przeczytać kupuje , zmieniając tym samym swój dom w magazyn księgarski ale nic to. Obudziwszy się już z koszmaru wiedziałam że dobrze nie jest tym bardziej że forma ostatnimi czasy jakaś kiepska i siły ogólnie brak. Nawet nie tej psychicznej ale zwykłej fizycznej do życia. Postanowiłam się jednak nie poddawać i poprawić sobie humor jakąś miłą rozmową z kimś zza srebrnej szybki ekranu komputera. Pech chciał tylko że szybka ta wczoraj milczała jak zaklęta, nie żeby zwykle była jakoś specjalnie aktywna ale żeby tak nic ani jednego słowa przez cały dzień? I tak siedziałam i pytałam gdzie są wszyscy moi przyjaciele a przecież kilku jest.  Zdałam sobie wtedy sprawę że niektórzy nie odzywają sie już czas dłuższy i zrobiło mi sie bardzo przykro. Kiedyś usłyszałam że jak przyjeżdżam do miasta gdzie mieszka znakomita większość z nich to żądam żeby mieli dla mnie czas i żeby było tak jakbym nigdy nie wyjechała no to przestałam żądać ale żeby tak zupełnie być olanym ? bez jednego smsa nawet bez odpowiedzi na popularnym gg? Rozumiem że każdy ma swoje sprawy ale o przyjaciół podobno trzeba dbać ... czytam sobie o tym jak się dobrze bawią, spotykają się tańczą ćwiczą żyją tylko czemu dowiaduję sie o tym z blogów albo opisów na komunikatorach, gdzie sie podziały tradycyjne rozmowy? brak czasu - największa choroba naszych czasów.  Poznaje na sobie znaczenie powiedzenia co z oczy to z serca :( Nigdy nie rozumiałam pisarzy/ poetów z epoki romantyzmu teraz już wiem jak to jest kiedy ci serce pęka z żalu....

Ps. żeby oddać sprawiedliwość przyjaciel sztuk jednak przyszła wieczorem zapytać jak się czuje i zmartwiła się nawet tym że miałam gorszy dzień i nawet wzruszyła mnie tą swoją troską.

I po co ten krzyk?

Po co sie pisze bloga . Pytanie podstawowe. Chciałoby się odpowiedzieć nie wiem w sumie. Z zazdrości że inni mają? Z chęci bycia na czasie? Czy też prosta odpowiedź bo tak. A może po prostu  żeby nie zapomnieć jak się pisze w czasach kiedy nawet sms można wysłać głosowo?
Moj blog będzie po to żeby nie być uznanym za wariata totalnego. Wariactwo częściowe wcale mi nie przeszkadza. Mogę być wiejskim głupkiem, klaunem ale żeby zaraz tam wariat.
A czemu wizyta na oddziale szpitala dla chorych psychicznie i nerwowo, gdzie wcale nie jest zawodowo wbrew temu co śpiewa Krzysiek KASA Kasowski, mi grozi? Otóż grozi mi bo ja prowadzę ze  sobą dyskusje całkiem otwarcie i zdarza sie że głośno. Nie wiedzieć czemu rozmowy prowadzone w myślach są normalne a te poza własną głową uznawane są za objaw szaleństwa. Za to słowo pisane jest zawsze normą co najwyżej przejawem wybujałej fantazji albo ekscentryczności. Tak więc żeby nie trafić w wyżej wymienione miejsce bede owe słowa które czasem chciało by się wykrzyczeć zapisywać tutaj.
Zwykle  będą to rzeczy które mnie po prostu ruszają na jakiejś tam płaszczyźnie a że łatwiej mnie wkurzyć niż zachwycić blog ten mogłby sie nazywać co mnie wkurza albo nawet co mnie wkurwia.
Z góry uprzedzam że nie zamierzam się bawić w eufemizmy i łagodzenie języka, skoro to ma być zapis rozmów ze sobą to będe sobie klnąć ile mi się podoba, móić językiem jakim mi się podoba i co mi się podoba.
Z góry przepraszam przyjaciół którzy może kiedyś poczują się urażeni tym co tutaj napisze ale tak kochani wy także mnie wkurwiacie - czasem często nawet ale i tak was kocham... i tyle tutułem wstępu  i szluss