piątek, 30 września 2011

Boże odpuść mi

Są takie dni że człowiek wstaje i już wie że to będzie dzień w którym się nie wygrywa. Kiedy masz  ochotę stanąć i wrzeszczeć: Boże daj mi spokój, albo świecie odwal sie i pozwól mi spać. Ja mam dzisiaj taki dzień. Zaczęło się od tego że system w kompie sie zbiesił i za cholerę nie chciał sie odwiesić , ale to jeszcze przyjęłam z dość dużym spokojem w końcu zdarza sie tak czasem, później Dziecko wysmarowało cały fotel pasztetem powrzeszczałam jak nienormalna i już wiedziała że coś dzisiaj jest nie bardzo, do tego doszły zgubione klucze od domu, ulubiona spódnica z wielką plama po czymś co wygląda jak lakier albo coś innego z kategorii niespieralnych. Drobiazgi ale jednak ich kumulacja powoduje że mam ochotę stanąć na środku wsi i wrzeszczeć na całe gardło : Wypierdalać wszyscy. a to że telefon od potencjalnych pracodawców nadal nie się nie odzywa wcale nie poprawia sprawy.

wtorek, 27 września 2011

Alternatywne rzeczywistości

"Miałem sen piękny sen" tymi słowami kiedyś brat doprowadzał mnie do szału powtarzając je przez kilka godzin w kółko. Dzisiaj ja mogę zacytować słynne słowa " i had a dream". Mój sen jednak do najpiekniejszych nie należał ale był na tyle ciekawy że sobie go tutaj zapiszę żeby zapamiętać.
Śniło mi się że znowu miałam 18 lat ( marzenia ściętej trzydziestoletniej głowy), ba nie byłam ani zamężna ani dzieciata, jak wyżej w nawiasie.
I w tym śnie trafiłam  do domu moich dziadków, nie wiele się tam wprawdzie zmieniło przez te kilkanaście lat ale jedna rzecz zupełnie nie zgadzała się z rzeczywistością - była tam dziadek. Dziwne było go znowu spotkać po tylu latach. Co dziwniejsze była tam ze mną Gwiazdeczka, której przecież mając 18 lat nie znałam.  Co gorsza a może co ciekawsze babcia Janka wystarczy że spojrzała i już wiedziała że z gwiazdką to nie jest taka niewinna znajomość. Ale mnie zbeształa za to że się z żonatymi facetami zadaje. Awantura była na 100 fajerek. Aż drzwiami trzeba było trzasnąć i opuścić tą miła dziadkową przystań. Dalej śnił mi się spacer po skrzypiącym śniegu w moich ukochanych wilczkach co je rok temu kupiłam a mając lat 18 mogłabym sobie jedynie o nich pomarzyć. W śnie gdzieś tam Helisa sie pojawiła co niby z nią do liceum chodziłam i z angielskiego uciekałam żeby na koncert innego miłego sercu pana uciekać co mi śpiewał piosenki Pink Floydów śpiewał., których w tej rzeczywistości nie lubię wcale.
Pytanie z jakiej paki mózg funduje nam takie jazdy? i czy to bardziej powinno się w ramach psychiatrii rozpatrywać czy fizyki innych wymiarów? Może jednak można by w inny wymiar skoczyć jak w serialu Sliders? Chociaż czy warto ryzykować podróż w nieznane?

poniedziałek, 19 września 2011

Człowiek człowiekowi wilkiem

Nie dalej niż wczoraj byłam w Urzędzie Pracy, nie nie łudzę się, że jakąkolwiek pracę tam można znaleźć- chciałam zapisać się na szkolenie, ale i to jak się okazało jest nierealne. Ale nie o tym chciałam napisać. Zgodnie z obowiązującymi godzinami przyjęć interesantów panie urzędniczki mają 15 minut przerwy od 10.00 do 10.15. Nie wyobrażacie sobie, jakie piekło rozpętało się, kiedy minęła 10.15 a przerwa trwała. Trwała dokładnie jeszcze trzy minuty, bo później tłum ruszył. Zaczęły się okrzyki o głupich krowach nierobach i takich tam aż w końcu tłum sam się do obsługi wprosił wkraczając do sali obsługi nieproszonym z wyżej wymienionymi okrzykami na ustach. Jednym słowem cyrk na kółkach.
Dalej wcale nie było lepiej siedząc na dworcu PKS przez przypadek usłyszałam rozmowę jednej pani z drugą panią, ta pierwsza prosiła koleżankę, żeby ta wysłała sms do przyszłego pracodawcy pierwszej. W tej wiadomości miała podszyć się pod jej kontr kandydatkę i napisać, że tamta rezygnuje z rekrutacji. Pierwsza pani mówiła to z takim szerokim uśmiechem i wyrazem twarzy "o jaka jestem sprytna”, że mnie zamurowało.
To był szczyt chamstwa i w ogóle coś, co się w głowie nie mieści jak tak można, gdzie uczciwość, gdzie honor, w jakim kierunku idzie to społeczeństwo nawet nie chce myśleć.

wtorek, 13 września 2011

To ostatnia niedziela, jutro się rozstaniemy...

Czemu tak trudno powiedzieć koniec? brak odwagi czy dojrzałości emocjonalnej? niektóre znajomości powinnam już dawno zamknąć i zostawić za sobą, nie potrafię nawet jeśli ktoś mnie skrzywdzi to dalej brnę w to nie patrząc jakie "kuku" sama sobie robię. czasami sobie myślę że wolałabym być taką żyletą co pomiata wszystkimi co nie dorastają jej do pięt,  rozkochuje i porzuca jeśli tylko ktoś nie spełnia oczekiwań. porzuciłam raz , mało elegancko przyznaję, do dziś mam wyrzuty sumienia że tak to rozegrałam. mam nawet numer tego mojego dawnego Rumianka może kiedyś odważę się zadzwonić i przeprosić? tylko po co pytanie : czy warto rozdrapywać stare rany.

poniedziałek, 12 września 2011

gdzie oni są?

Czasami budząc sie rano już wiesz że ten dzień nie będzie należał do najbardziej udanych. Co więcej będzie po prostu z dupy. Tak też było z dniem wczorajszym. Obudził mnie sen w którym goniła mnie szalona bibliotekara trzymająca w ręku mandat na 500 zł za nie oddane książki których nie wypożyczyłam . Ostatnimi czasy nie korzystam z takich przybytków jak biblioteki bo wszystkie książki które mam ochotę przeczytać kupuje , zmieniając tym samym swój dom w magazyn księgarski ale nic to. Obudziwszy się już z koszmaru wiedziałam że dobrze nie jest tym bardziej że forma ostatnimi czasy jakaś kiepska i siły ogólnie brak. Nawet nie tej psychicznej ale zwykłej fizycznej do życia. Postanowiłam się jednak nie poddawać i poprawić sobie humor jakąś miłą rozmową z kimś zza srebrnej szybki ekranu komputera. Pech chciał tylko że szybka ta wczoraj milczała jak zaklęta, nie żeby zwykle była jakoś specjalnie aktywna ale żeby tak nic ani jednego słowa przez cały dzień? I tak siedziałam i pytałam gdzie są wszyscy moi przyjaciele a przecież kilku jest.  Zdałam sobie wtedy sprawę że niektórzy nie odzywają sie już czas dłuższy i zrobiło mi sie bardzo przykro. Kiedyś usłyszałam że jak przyjeżdżam do miasta gdzie mieszka znakomita większość z nich to żądam żeby mieli dla mnie czas i żeby było tak jakbym nigdy nie wyjechała no to przestałam żądać ale żeby tak zupełnie być olanym ? bez jednego smsa nawet bez odpowiedzi na popularnym gg? Rozumiem że każdy ma swoje sprawy ale o przyjaciół podobno trzeba dbać ... czytam sobie o tym jak się dobrze bawią, spotykają się tańczą ćwiczą żyją tylko czemu dowiaduję sie o tym z blogów albo opisów na komunikatorach, gdzie sie podziały tradycyjne rozmowy? brak czasu - największa choroba naszych czasów.  Poznaje na sobie znaczenie powiedzenia co z oczy to z serca :( Nigdy nie rozumiałam pisarzy/ poetów z epoki romantyzmu teraz już wiem jak to jest kiedy ci serce pęka z żalu....

Ps. żeby oddać sprawiedliwość przyjaciel sztuk jednak przyszła wieczorem zapytać jak się czuje i zmartwiła się nawet tym że miałam gorszy dzień i nawet wzruszyła mnie tą swoją troską.

I po co ten krzyk?

Po co sie pisze bloga . Pytanie podstawowe. Chciałoby się odpowiedzieć nie wiem w sumie. Z zazdrości że inni mają? Z chęci bycia na czasie? Czy też prosta odpowiedź bo tak. A może po prostu  żeby nie zapomnieć jak się pisze w czasach kiedy nawet sms można wysłać głosowo?
Moj blog będzie po to żeby nie być uznanym za wariata totalnego. Wariactwo częściowe wcale mi nie przeszkadza. Mogę być wiejskim głupkiem, klaunem ale żeby zaraz tam wariat.
A czemu wizyta na oddziale szpitala dla chorych psychicznie i nerwowo, gdzie wcale nie jest zawodowo wbrew temu co śpiewa Krzysiek KASA Kasowski, mi grozi? Otóż grozi mi bo ja prowadzę ze  sobą dyskusje całkiem otwarcie i zdarza sie że głośno. Nie wiedzieć czemu rozmowy prowadzone w myślach są normalne a te poza własną głową uznawane są za objaw szaleństwa. Za to słowo pisane jest zawsze normą co najwyżej przejawem wybujałej fantazji albo ekscentryczności. Tak więc żeby nie trafić w wyżej wymienione miejsce bede owe słowa które czasem chciało by się wykrzyczeć zapisywać tutaj.
Zwykle  będą to rzeczy które mnie po prostu ruszają na jakiejś tam płaszczyźnie a że łatwiej mnie wkurzyć niż zachwycić blog ten mogłby sie nazywać co mnie wkurza albo nawet co mnie wkurwia.
Z góry uprzedzam że nie zamierzam się bawić w eufemizmy i łagodzenie języka, skoro to ma być zapis rozmów ze sobą to będe sobie klnąć ile mi się podoba, móić językiem jakim mi się podoba i co mi się podoba.
Z góry przepraszam przyjaciół którzy może kiedyś poczują się urażeni tym co tutaj napisze ale tak kochani wy także mnie wkurwiacie - czasem często nawet ale i tak was kocham... i tyle tutułem wstępu  i szluss