Nie dalej niż wczoraj byłam w Urzędzie Pracy, nie nie łudzę się, że
jakąkolwiek pracę tam można znaleźć- chciałam zapisać się na szkolenie, ale i
to jak się okazało jest nierealne. Ale nie o tym chciałam napisać. Zgodnie z
obowiązującymi godzinami przyjęć interesantów panie urzędniczki mają 15 minut
przerwy od 10.00 do 10.15. Nie wyobrażacie sobie, jakie piekło rozpętało się,
kiedy minęła 10.15 a przerwa trwała. Trwała dokładnie jeszcze trzy minuty, bo
później tłum ruszył. Zaczęły się okrzyki o głupich krowach nierobach i takich
tam aż w końcu tłum sam się do obsługi wprosił wkraczając do sali obsługi nieproszonym
z wyżej wymienionymi okrzykami na ustach. Jednym słowem cyrk na kółkach.
Dalej wcale nie było lepiej siedząc na dworcu PKS przez przypadek usłyszałam
rozmowę jednej pani z drugą panią, ta pierwsza prosiła koleżankę, żeby ta
wysłała sms do przyszłego pracodawcy pierwszej. W tej wiadomości miała podszyć
się pod jej kontr kandydatkę i napisać, że tamta rezygnuje z rekrutacji.
Pierwsza pani mówiła to z takim szerokim uśmiechem i wyrazem twarzy "o
jaka jestem sprytna”, że mnie zamurowało.
To był szczyt chamstwa i w ogóle coś, co się w głowie nie mieści jak tak
można, gdzie uczciwość, gdzie honor, w jakim kierunku idzie to społeczeństwo
nawet nie chce myśleć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz